sobota, 11 kwietnia 2015

Rozdział 7

Leon miał przyjść po mnie o godz. 19. Zaczęłam się szykować, końcówki włosów podkręciłam lokówką, zrobiłam lekki makijaż i założyłam sukienkę i bluzkę, którą pomogła mi wybrać Olga. Po chwili usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Zeszłam powoli po schodach i udałam się w kierunku drzwi. Otworzyłam je i ujrzałam Verdasa. Wyglądał idealnie, żółta bejsbolówka z białymi rękawami, marmurkowa koszula i jasne spodnie.
- Witaj Violu, wyglądasz przepięknie.- uśmiechnął się.
- Cześć Leon, dziękuję ty też wyglądasz niczego sobie.-odpowiedziałam za uśmiechem.
Gdy akurat mieliśmy wychodzić Ramallo powiedział,że nas kawałek podwiezie.

Dojechaliśmy na miejsce,Leon otworzył drzwi i pomógł mi wysiąść z samochodu. Zakrył mi jedną dłonią oczy, a drugą chwycił mnie za rękę.
- Nie podglądaj.- oznajmił, kiedy zaczęliśmy iść
- Dobrze.- zachichotałam.

Powoli zabrał swoją dłoń, a to co zobaczyłam zaparło mi dech w piersiach. Na trawie leżał koc a w okół niego było pełno świeczek i płatków róż. Nie mogę uwierzyć,że Leon przygotował to wszystko dla mnie. Usiedliśmy na kocu, a Leon wyjął z kosza talerzyki a potem jedzenie.
- Sam to wszystko przygotowałeś?.- spytałam,patrząc na niego.
- Z małą pomocą Olgi i Ramallo.- zaśmiał się, układając wszystko.
- Ale i tak jesteś cudowny.- mocno go przytuliłam, na co ten się uśmiechnął.
- Nie tak jak ty.

Później, kiedy wystarczająco się najedliśmy, posprzątaliśmy i położyliśmy się na kocu.
Obróciłam się na bok i objęłam Leona jedną ręką w pasie. Spojrzeliśmy sobie w oczy, nic innego się nie liczyło. Nasza miłość jest bezwarunkowa, a ja jestem szczęśliwa,że mam takiego kogoś jak on przy sobie.
- Czekałem na Ciebie tyle lat..- dotknął mojej dłoni.
- I teraz tu jestem. Serce podpowiadało mi,że właśnie w Buenos Aires znajdę miłość swojego życia.- uśmiechnęłam się,wpatrując w jego brązowe oczy.
- A ja wiedziałem,że to właśnie będziesz ty.- wyszeptał.
- Kocham Cię nad życie Leon.-powiedziałam.
- A ja kocham ciebie Violetta.-przytulił mnie do siebie.

Nasza randka była cudowna. Wróciłam do domu rozmarzona z szerokim uśmiechem na twarzy. Od razu położyłam się do łóżka i już nie mogłam się doczekać, aż jutro go zobaczę. W nocy nie mogłam spać, śnił mi się.  

                                                * Oczami Leona*

Obudziłem się w środku nocy i usiadłem na łóżku. Śniła mi się, śniły mi się jej cudowne oczy i nieziemski uśmiech. Kocham ją tak strasznie mocno i nikomu jej nie oddam.
Zasnąłem jeszcze na kilka godzin i ponownie obudziłem się nad rankiem. Ubrałem się, wziąłem gitarę i wyszedłem do Studio by spotkać się ze swoją dziewczyną. 
Siedziała przy pianinie i grała melodię piosenki,którą wczoraj śpiewaliśmy.
- Cześć skarbie.- przytuliłem ją mocno.
- Cześć kochanie.-uśmiechnęła się.

poniedziałek, 23 marca 2015

Rozdział 6

Leon akurat na moje nieszczęście stał już przy szafkach razem z Maxim i resztą swoich kumpli, jednak z nimi nie było ani Fede i Brodwaya.
- Vilu daj mi wytłumaczyć..- powiedział zielonooki, podchodząc do mnie.
- Tu już nie ma nić wyjaśniać, ja już swoje wiem. Jak mogłeś mnie tak potraktować?.- oznajmiłam,otwierając szafkę.
- Ale..-zamknął ręką moją szafkę.
- Powiedziałam coś, a teraz puść moją szafkę.- spojrzałam na bruneta, na co ten momentalnie, wziął dłoń i ze spuszczoną głową odszedł.

Wzięłam zeszyt z piosenkami na występ i torbę w której miałam perukę moją i Fran. Weszłam do sali, Verdas akurat rozmawiał z Maxim więc na spokojnie mogłam wszystko przemyśleć. Czy mu wybaczyć? A jak znów zrobi to samo?. 
- Vilu możemy porozmawiać?- usłyszałam dobrze znany mi głos.
- Niech ci będzie.- odpowiedziałam, siadając na schodkach przy scenie.
- Ja założyłem się z chłopakami o to, że Cię w sobie rozkocham. Na początku mi się to spodobało, ale gdy zobaczyłem w jaki sposób na mnie patrzysz, zrozumiałem że nie jesteś mi obojętna. Nie chciałem już dużej tego ciągnąć, ale Maxi był zbyt przekonywujący i postanowiłem nie wyjść na tchórza i dalej to ciągnąć. Proszę wybacz mi ja na prawdę Cię kocham.- powiedział, patrząc na mnie.
- Gdybyś mnie kochał, nie zgodził byś się na takie coś, tak nie zachowują się mężczyźni,którzy kochają. - odpowiedziałam i wstałam, wychodząc z sali.


                                            * Oczami Leona*

Nieźle się wpakowałem, Violetta nie chce mi wybaczyć. Nie dziwię jej się, ja bym postąpił tak samo na jej miejscu i nawet przywaliłbym sobie w twarz. Jaki ze mnie dupek. Verdas co ty narobiłeś. Muszę porozmawiać z Fran, może ona mi coś doradzi.  Skrzywdziłem niczym winną dziewczynę, ona mnie kochała. Właśnie przyszła Fran więc pójdę z nią porozmawiać.
- Musimy pogadać.- oznajmiłem, opierając się o pianino.
- Mów.- powiedziała oschle.
- Chcę odzyskać zaufanie Vilu. Doradź mi co mam robić.- spojrzałem na szatynkę, która najwidoczniej nie była zainteresowana całą tą rozmową.
- León, ja ci w niczym nie będę pomagać. Nie po takim czymś co zrobiłeś Vilu. Jak ty byś się poczuł na jej miejscu?.- spytała z nutą złości w głosie. 
- Przestań z tymi kazaniami, już wystarczająco się nasłuchałem ich od Fede.- rzuciłem.
- Zmień się, przeproś ją , ale wątpię by przeprosiny coś tu dały.- powiedziała Cauvigilia i odwróciła się na pięcie.



                                                      * dzień występu* 
Nadal nie miałem żadnego planu. Zaczynała właśnie śpiewać '' Descubri'' tak strasznie kocham jej głos w tej piosence, dzisiaj jest taka śliczna. Wszedłem na scenę gdy zaczynała śpiewać refren. 

włącz to ( od 1:03 ) > 
- '' se que puedo sonar. Quiero cantar, decreto el sueno real. Se que podemos confiar. Y nada nos detendra''- zacząłem z nią śpiewać refren, i szeroko się uśmiechnąłem. 

Gdy skończyliśmy śpiewać, spojrzeliśmy sobie  głęboko w oczy i już wiedzieliśmy co chcemy  zrobić. 
Połączyłem nasze usta w czułym pocałunku, a brunetka położyła swoją dłoń na moim policzku. Violetta była moim aniołem stróżem, przy którym czułem się bezpiecznie. Nie wiem jak mogłem ją tak strasznie skrzywdzić.  Widziałem szerokie uśmiechy Cami i Fran. 
- Vilu tak strasznie Cię przepraszam.- powiedziałem.
- Wybaczam Ci.- uśmiechnęła się.

Jestem prze szczęśliwy, mam nadzieję,że uda mi się zaprosić ją na randkę. Ups zapomniałem,że jeszcze śpiewamy razem '' Nuestro Camino''.  Nasz występ był jako ostatni, więc miałem mnóstwo czasu na rozmowę z Maxim.  Postanowił, że przeprosi Vilu.  Kiedy cały występ się skończył, zaprosiłem Castillo na randkę. 
- Ale bez żadnych zakładów mi więcej.- zaśmiała się,łaskocząc mnie.
- Tak tak, haha przestań.- zacząłem się śmiać. 
- Mogłabym Cię wrzucić do rzeki za to.- zachichotała, kiedy wyszliśmy ze Studio.
- To co o 19:00 po Ciebie przyjdę.- uśmiechnąłem się wesoło i puściłem rękę Violetty.
- Będę czekać, pa.- pomachała mi i skręciła w stronę swojego domu 


Zaproszę ją do najlepszej restauracji w Buenos Aires, by wszystko jej wynagrodzić. Kupię jej największy bukiet czerwonych róż.  Zakochałem się i to strasznie mocno, to jest pierwsza dziewczyna,która tak zawładnęła moim sercem. 
Około godziny 18:40 ruszyłem w stronę domu Violetty. Ciekawy jestem jak będzie ubrana, na pewno najpiękniej na świecie. 

_____________________________________

I już jest 6 rozdział?
Jak myślicie Violetta dobrze zrobiła wybaczając Leónowi?
Co sądzicie o całym tym ich zakładzie?
Warto było? 
Swoje odpowiedzi piszcie w komentarzach xx 


piątek, 27 lutego 2015

Rozdział 4

Po chwili nasze usta złączyły się w jedność. Odwzajemniłam jego pocałunek, kładąc dłonie po obu stronach jego szyi, na co ten się uśmiechnął. Dotknęliśmy się czołami i z uśmiechami na twarzy, spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy.
- Przepraszam León, ale muszę już iść.- powiedziałam, gdy zauważyłam,że dziewczyny na mnie czekają. 
- Pa Viola, do jutra.- uśmiechnął się, puszczając moje dłonie. 

Ruszyłam w stronę drzwi i podeszłam do dziewczyn, które widziały całe zajście.  
- A wy co?.- zaśmiały się.
- My nic? to tylko taki niewinny pocałunek.- odwróciłam się w stronę Leóna, który już stał ze swoimi przyjaciółmi. 


                                                        ***

- Chłopaki ja się poddaję.- oznajmiłem, wchodząc do szatni.
- Że co? Minął przecież dopiero jeden dzień.- powiedział Maxi, podnosząc się z ławki.
- No i? Zrozumiałem,że nie chcę jej skrzywdzić.- wziąłem swoją bluzę.
- Poczekaj jeszcze z 3 tygodnie León.- powiedział Diego, a ja byłem już totalnie wkurzony.
Wyszedłem z szatni i udałem się do swojego domu. Czy oni tego nie rozumieją,że chcę odwołać ten pieprzony zakład? Tak trudno zrozumieć? Muszę pogadać z dziewczynami. 
Wyjąłem z kieszeni telefon i napisałem smsa do Fran. Natychmiastowo dostałem odpowiedź. Dziewczyny nie chciały,żebym rozmawiał z Violettą bo Fede im wszystko powiedział.  On to niczego nie potrafi trzymać za zębami. Musze to jakoś załatwić, już wiem pogadam jutro z Fran i jej wszystko wytłumaczę, ale wątpię żeby mi w to uwierzyła. Ja pierdole co ja narobiłem, założyłem się z nim o uczucia niczym winnej dziewczyny. Pójdę do Gery może ona mi doradzi co mam robić. 
Skręciłem w stronę domu mojej przyjaciółki i po chwili stałem pod jej drzwiami. 
- Cześć León wejdź.- otworzyła drzwi, a ja wszedłem do środka. 
Wytłumaczyłem jej wszystko po kolei, a ona zachowywała się jakoś dziwnie. 
- To nie jest dziewczyna dla Ciebie.- powiedziała ze złą miną. 
- Czemu niby?.- zdziwiłem się, popijając sok.
- Nie wiem, nie widziałam jej jeszcze ale serce mi podpowiada,że z nią jest coś nie tak.- oznajmiła. 

Przesiedziałem u Gery z dobre 2 godziny, a potem wróciłem do domu i zacząłem rozmyślać o całej tej sprawie. Może faktycznie dać sobie z nią spokój? Może to nie jest dziewczyna dla mnie? Cholera tak mnie do niej ciągnie,że nawet przez dwie minuty nie potrafię przestać o niej myśleć. Zawróciła mi w głowie od samego początku jak ją zobaczyłem. Gdybym się nie założył z Maxim o to czy ją w sobie rozkocham na spokojnie mógłbym ją zaprosić na randkę, a teraz już nie mam wyjścia nie chcę wyjść na cieniasa, przegrywając zakład, a z drugiej strony wyjdę na dupka krzywdząc ją. A jak ona sobie przeze mnie coś zrobi? O cholera nieźle się wpakowałem. Muszę to jakoś odkręcić. 


   
                                                        ***

 Weszłam z dziewczynami do domu, rozmyślając cały czas o pocałunku z Leónem. 
Coś mi tu nie pasuje tylko jeszcze nie wiem co. Zaniosłyśmy wszystko na górę i z powrotem wróciłyśmy na dół, by zjeść obiad. Olga akurat nakładała pizzę na talerze i wyciągała ketchup.
- Proszę dziewczynki pizza mojej własnej roboty.- uśmiechnęła się, kładąc talerze na stoliku w salonie.

Wzięłyśmy talerze i zaczęłyśmy jeść, rozmawiając o jakiś bzdetach z, których zaczęłyśmy się śmiać. Cami i Fran są naprawdę świetne, bardzo dobrze  mi się z nimi rozmawia i w dodatku te ich wspaniałe poczucie humoru. 
- Wiesz za tydzień mamy występ.- powiedziała Fran.
- Jaki występ?.- spytałam.
- Będziemy śpiewać i tańczyć i będzie nas oglądała widownia.- ucieszyła się Cami.
- Twoja piosenka świetnie się do tego nada, a jeszcze twój głos. Po prostu bomba.- zaśmiała się Fran, popijając sok.

Pół nocy nie spałyśmy bo gadałyśmy o jakiś ploteczkach i śmiałyśmy się z byle czego, biłyśmy się poduszkami. Wstałyśmy wcześnie, bo po drodze mieliśmy jeszcze zajść do sklepu. Kiedy już to zrobiłyśmy ruszyłyśmy w stronę Studio. Nagle usłyszałam moje imię z tyłu.
- Violetta!.- odwróciłam się na usłyszane słowa.
Kilka minut potem obok mnie pojawił się León. Dziewczyny tylko westchnęły i momentalnie zmieniły nastawienie do niego.
- Co się dzieje dziewczyny?.- spytałam, patrząc to na jedną to na drugą.
- Nic nic Violu, wolimy żebyś o tym nie wiedziała.- spojrzały ze wściekłością na Leóna.
- Powiedzcie proszę.- powiedziałam, zerkając na Leóna, który szedł bez słowa.
- Dowiesz się w najbliższym czasie.- powiedziała Fran, wzdychając. 

Weszliśmy w czwórkę do szkoły i poszliśmy do swoich szafek. Ja miałam szafkę obok Leóna, a dziewczyny zaraz za rogiem.
- O co chodzi dziewczyną?.- spojrzałam na bruneta, który zamykał szafkę. 
- Nic po prostu są zazdrosne.- westchnął, uśmiechając się. 
Po chwili podszedł do nas Pablo. 
- Violu, Leonie musicie mi pokazać dzisiaj układ całą grupą, bo w poniedziałek mamy już występ. I przepraszam Violu,że nic o tym nie wiesz ale mam ogromne zamieszanie w papierach i zapomniałem Ci powiedzieć.- oznajmił, dając nam plik kartek i wszedł z powrotem do gabinetu.
- Co to?.- spojrzałam na kartki.
- To jest spis osób, które po kolei będą występowały. My to znaczy cała nasza grupa jesteśmy pierwsi. Potem jestem ja, tylko że jeszcze nie mam pojęcia jaką piosenkę zaśpiewam.- powiedział i zaśmiał się. 
- A masz jakieś już napisane? Mogę ci pomóc wybrać.- uśmiechnęłam się wesoło do niego. 
- Jezu naprawdę? Dziękuje Ci.-przytulił mnie mocno.
- Nie ma za co.
Rozdaliśmy całej naszej grupie kartki. Wszyscy byli zdziwieni i zakłopotani. 
- I jak my mamy niby te wszystkie piosenki napisać?!.- powiedział Fede. 
- Trzeba teraz zacząć.- oznajmiła Cami.
- Bierzemy się do pracy w takim razie.- powiedział Maxi i puścił oczko do Leóna. 

Wszyscy chwycili za czyste kartki i usiedli na podłodze z długopisami. Ja z Leónem usiadłam na scenie i zaczęliśmy szukać odpowiedniej piosenki dla niego. Pokazywał mi po kolei każdą z nich ja czytałam, aż w końcu znaleźliśmy odpowiednią. 
- '' Amore en el aire'' świetny tytuł.- uśmiechnęłam się. 
- Dziękuję.- objął mnie ramieniem i się uśmiechnął. 
- Cami, Fran i Viola.- powiedział Pablo, wchodząc na salę. 
- Tak?.- podeszłyśmy w trójkę do niego. 
- Wpadłem na świetny pomysł. By urozmaicić waszą piosenkę, którą będziecie śpiewały w trójkę, możecie się jakoś fajnie przebrać.- zaśmiał się. 
- Ooo to świetny pomysł Pablo.- powiedziałam, klaszcząc w dłonie.
- Obmyślcie sobie to i dajcie mi znać.- wyszedł z sali, a my oparłyśmy się o pianino.
- Ja mogę założyć taką fajną różową perukę bo mam w domu.- oznajmiłam, otwierając pamiętnik i wyciągając ołówek.
- Ja mam taką  blond perukę z różowymi końcówkami.- uśmiechnęła się Fran, przyglądając się moim poczynaniom. 
- A ja nie mam peruki.- oznajmiła Cami.
- To nie szkodzi, wymyślimy Ci jakąś fajną stylówę.- zaśmiałam się, szkicując.
- Możemy wyglądać mniej więcej tak.- powiedziała Fran, pokazując moje szkice.
- Wow, to jest świetnie.- powiedziała Cami, uważnie się przyglądając. 

Gdzieś tak około 16 wszyscy wyszliśmy ze Studio, zmęczeni i głodni. Zaproponowałam,że możemy pójść do mnie i Olga  zrobi coś do jedzenia.
- Umieram z głodu.- zaśmiał się Diego. 







czwartek, 26 lutego 2015

Rozdział 3

Rozpoczęliśmy lekcje, stałam razem z Fran i Cami przy pianinie i cicho rozmawiałyśmy. León wszedł z gitarą na scenę i spojrzał na mnie. Nasze spojrzenia się spotkały, a on zaczął grać. 
- Quiero mirarte, quiero sonarte. Vivir contigo cada istante.- po raz kolejny na mnie spojrzał, ale przez dłuższą chwilę.  Nie mogłam uwierzyć własnym oczom, Verdas śpiewał piosenkę, która śniła mi się dzisiejszej nocy. Ale jak to możliwe? Czyżbym przeczuła to co dzisiaj się stanie. Podbiegłam do dziewczyn i objęłam je rękoma.
- Dziewczyny ta piosenka mi się śniła.- szepnęłam.
- Co?.- powiedziała Fran, patrząc na mnie niedowierzanie. 
- Quiero abrazarte, quiero besarte. Quiero tenerte junto a mi. Pues amor es lo que siento. Eres todo para mi.- zaśpiewał refren.
- Viola przecież to nie możliwe.- oznajmiła Cami, patrząc na Leóna.- Jakim cudem by Ci się to śniło?.

Dziewczyny nie rozumieją, mi na prawdę się to śniło. Tylko dziwi mnie fakt czemu on to śpiewa i dlaczego właśnie TO mi się śniło. León zszedł ze sceny i uśmiechnął się do mnie, a gdy dziewczyny specjalnie się odsunęły podszedł do mnie.
- Podobało Ci się?.- spytał, odkładając gitarę.
- I to jak.- uśmiechnęłam się nieśmiało.
- To było dla Ciebie.- oznajmił.
- Ale.., przecież nie znamy się długo.- potarłam dłonią rękaw od swojej bluzki.
- I co z tego?.- zaśmiał się wesoło.- Nie mogę ci piosenki zaśpiewać?
- To miłe.- uśmiechnęłam się.- Jasne,że możesz.

Ta piosenka chodzi mi cały czas po głowie i jak ja mam się teraz skupić na czymkolwiek?.  Usiadłam z dziewczynami na podłodze i rozmyślałyśmy co było powodem dzisiejszego zachowania Verdasa. 
- Zaraz wracam dziewczyny, zapomniałam czegoś z 25.- powiedziałam i podniosłam się z podłogi.
Wyszłam z sali i wróciłam do tej w której mieliśmy wcześniej lekcje, niestety był tam León i grał na pianinie. 
- León widziałeś może mój pamiętnik?.- spojrzałam na niego kiedy przestał grać.
- O ten ci chodzi?.- zaśmiał się.
- Dokładnie.- podeszłam do niego i wzięłam pamiętnik.- Chyba go nie czytałeś nie?.
- Był tak szczelnie zamknięty,że mi się nie udało.- puścił do mnie oczko.


                                                             ***
- Albo León zakochał się w Violi, albo coś knuje.- powiedziałam do Fran.
- Ale co podejrzewasz, jakiś spisek między chłopakami?.- spytała Fran.
- Podpytam Fede, on zawsze wszystko wypapla.- uśmiechnęłam się złośliwie i podeszłam do Federico. 
- Słuchaj Fede, mam sprawę. León się tak jakoś dziwnie zachowuje w stosunku do Violetty, wiesz coś?.- szepnęłam.
- Powiem Ci bo widzę,że zaczęłyście się przyjaźnić. León chce rozkochać w sobie Violettę założył się o to z Maxim.- powiedział, wkładając dłonie do kieszeni.
- Co? Trzeba ją ostrzec.-wytrzeszczyłam oczy na słowa Federico.
- Poczekaj, jeszcze nie teraz. Musimy go obserwować, przez cały czas.- oznajmił, odwracając się w stronę drzwi, w którym pojawiła się Viola.
- Pilnuj jej.- szepnął, idąc do chłopaków. 

Słowa Federico mnie przestraszyły. Te ich pieprzone zakłady i jeszcze o takie coś? Jakim prawem?. Muszę pilnować Violi, bo jeszcze biedna się zakocha i wtedy dopiero będzie jazda. Opowiem wszystko Francesce i razem z nią i Fede będziemy chronić Violettę przed tym matołem. 
- I co masz pamiętnik?.- spytałam, siadając na podłogę.
- Tak.- otworzyła go i zaczęła szukać czegoś. - Dziewczyny patrzcie, to ta piosenka.
- No coś ty?!- usiadłam szybko obok niej.
-  Tylko skąd on wziął tekst?.- spytała Fran.
- Może zajrzał ci do pamiętnika?.- spytałam po dłuższym zastanowieniu.- Po nim się można wszystkiego spodziewać. 


Po lekcjach właśnie miałam iść z dziewczynami do mnie. Cami i Fran poszły jeszcze do siebie do domu po rzeczy i umówiłyśmy się,że będę na nie czekać pod szkołą. Właśnie wychodziłam z sali i gdy poczułam czyjeś ręce na mojej talii.
- Jejku to ty, ale mnie wystraszyłeś.- zaśmiałam się, poprawiając torebkę.
Szliśmy tak aż do samych drzwi szkoły. Przyjaciele Leóna się na nas patrzeli z uśmiechami na twarzy oprócz dwóch z nich. Stali tam z poważnym minami tacy zupełnie bez uczuciowi. Nagle León chwycił moją rękę i spojrzał głęboko w moje oczy. Przybliżył się o kilka centymetrów i uśmiechnął się. 
- León przepraszam ja nie mogę..
- Cii, ja wiem że tego chcesz. 
Objął mnie w talii i po raz kolejny czułam się jak w niebie. Znowu się przybliżył, wszystko obserwowali jego koledzy. Dotknął mojego policzka i uśmiechnął się. 
Utonęliśmy oboje w swoich oczach, nie liczyło się nic dookoła nas tylko Ja i On i nic poza tym. Złączył swoją wolną dłoń z moją i bacznie mi się przyglądał.. .


_____________________________
I co wydarzy się dalej?
Piszczcie swoje propozycje w komentarzach.

Kocham Was xx 

środa, 25 lutego 2015

Rozdział 2

Przyszłam rano do szkoły, wyciągnęłam strój w którym miałam ćwiczyć i zamknęłam szafkę. Nagle zjawił się León i wesoło się do mnie uśmiechnął.
- No to co gotowa na próbę?.- objął mnie ramieniem.
- Ja tak, a ty?.- zaśmiałam się, wyciągając płytę z torebki.

Weszliśmy na salę, cała grupa już na nas czekała. Fran i Cami, gdy zobaczyły jak León mnie obejmuje od razu do mnie podbiegły. 
- A ty co? Flirtuje się z Leónem?.- dziewczyny próbowały coś ode mnie wyciągnąć.
- Co ja? O co wam chodzi?.- zaśmiałam się, a moje policzki oblały się rumieńcem.
- Zgadłyśmy!.- szturchnęły mnie w ramię.
- Jesteście nie możliwe.- wybuchnęłam śmiechem.
- No zobacz jak on na Ciebie patrzy.- odwróciły mnie w jego stronę.
Momentalnie odwrócił głowę i udawał,że gra na gitarze. 
- No to co zaczynamy?.- spytał Maxi.
- Przydałoby się w końcu w piątek mamy pokazać Pablo.- oznajmiła Camila.
Każdy z nas pokazał kroki, potem złączyliśmy wszystko w całości. Po 4 godzinach mieliśmy już cały układ. Byliśmy zadowoleni ze wspólnej pracy.
- Masz niezłe ruchy.- zaśmiał się Maxi razem z Leónem.
- Dziękuję.- zaśmiałam się, wychodząc z sali.
- Idę z dziewczynami po wodę, wam też przynieść?.- odwróciłam się.
- Mi truskawkową jak możesz!.- powiedział León.
- Jasne.-  uśmiechnęłam się radośnie i zniknęłam za drzwiami.


                                               ***

- Niezła jest nie?.- powiedziałem, kiedy Violetta wyszła.
- Stary zakochałeś się.- uśmiechnął się Brodway.
- Mhm jasne.- wybuchnąłem śmiechem.
Chłopaki zawsze wymyślają jakieś niestworzone rzeczy. Ja miałbym się zakochać w dziewczynie, którą znam zaledwie jeden dzień? Przecież to nie możliwe. 
- León to widać.- oznajmił Maxi.
- Wmawiaj sobie.- zapiąłem bluzę.
25 minut później dziewczyny wróciły z butelkami wody. Violetta rzuciła w moją stronę butelkę, lecz ja nie złapałem.
- Ciamajda! Nie było truskawkowej,więc wzięłam Ci cytrynową.- zaśmiała się i usiadła razem z Fran i Cami na podłodze. 
- Kogo nazywasz ciamajdą?.- zaśmiałem się, odkręcając butelkę.
- Ciebie.- puściła do mnie oczko i odwróciła głowę.
Dzień upłynął mi bardzo wesoło, oczywiście mowa tu o Violettcie, schowałem książki do szafki i wyjąłem swój notatnik,żeby zacząć pisać nową piosenkę.
Pisałem słowa i szedłem przed siebie, gdy nagle na kogoś wpadłem i wszystko wyleciało mi z rąk. Na moje szczęście była to Viola, która zaczęła zbierać swoje książki i pamiętnik z podłogi.
- Przepraszam,łażę jak niezdara.- powiedziała, gdy nasze dłonie się dotknęły.
- Raczej na odwrót, powinienem zająć się pisaniem w domu, a nie jak idę.- wziąłem jej i swoje książki z podłogi.
- Haha śmieszny jesteś.- poklepała mnie po plecach i podeszła do szafki.
- Podobam Ci się nie?.- oparłem się o szafki i spojrzałem na nią.
- Nie.- odwróciła się na pięcie i zachichotała.
Złapałem jej nadgarstek i przyciągnąłem do siebie.
- Powiedz prawdę...- spojrzałem głęboko w jej oczy.
- Przecież powiedziałam. Co chcesz jeszcze usłyszeć?.- zaczerwieniła się.
Wyrwała się z moich objęć i wyszła ze szkoły, a ja tylko uśmiechałem się i poszedłem do chłopaków. Opowiedziałem wszystko chłopakom, a oni się tylko ze mnie śmiali, bo zaliczyłem'' klapę'' i nawet nie potrafię dziewczyny poderwać. 
- Ja nie potrafię dziewczyny poderwać? - oznajmiłem.- Załóżmy się o to,że Violetta się we mnie zakocha.- podałem rękę Maxiemu.
- Dobra, ale jeśli przegrasz zaprosisz ją na randkę .- powiedział Maxi, ściskając moją dłoń.


                                                   ***

- Tato, mogą przyjść do mnie na noc koleżanki ze Studia?.- spytałam,siadając koło taty na kanapie.
- Pewnie, tylko nigdzie mi się nie wymykajcie w nocy.- powiedział.
- No coś ty tato zwariowałeś.- zaśmiałam się wesoło i poszłam do swojego pokoju.

Chwyciłam pamiętnik do ręki i usiadłam na łóżku, otworzyłam go i od razu przypomniał mi się wczorajszy dzień. Siedziałam wtedy z Leónem przy pianinie i pisaliśmy piosenkę, czułam się jak księżniczka w jakiejś bajce, a to wszystko z powodu JEGO, to on tak na mnie działał. Ciekawa jestem co jutro się wydarzy. 
Położyłam się wygodnie w łóżku i zasnęłam, miałam jakiś dziwny sen, śniło mi się,że León śpiewa dla mnie piosenkę. Czy ja się zakochałam? Co jest ze mną nie tak?. 

Obudziłam się wcześniej niż zamierzałam, zeszłam po schodach po cichu już ubrana i włączyłam telewizor. Napisałam do dziewczyn smsa, czy jeszcze śpią i czekałam na odpowiedź. Zrobiłam sobie śniadanie i zaczęłam jeść. 
Po chwili dostałam smsa od Fran
'' Właśnie idziemy do Ciebie napisz gdzie mieszkasz :)''
Odpisałam jej i od kluczyłam po cichu drzwi by nikogo nie obudzić, z powrotem usiadłam na kanapie i czekałam na dziewczyny. 
Tata wczoraj mi powiedział,że jedzie w jakąś ważną delegację i nie będzie go całe 2 tygodnie. Oczywiście nie obeszło się bez kazań i różnych takich.  Na szczęście będę miała mnóstwo czasu dla siebie. Po za tym mam Olgę, która zawsze mnie wspiera i rozumie.
Chwilę potem przyszły Cami i Fran. Kiedy podchodziłam do drzwi z góry schodziła Olga jak codziennie z wesołym uśmiechem na twarzy. 
- Cześć, dziewczyny wejdźcie.- uśmiechnęłam się i wpuściłam je do środka.
- Woow, ale masz śliczny dom.- powiedziała Fran.
- Usiądźcie sobie, a ja wezmę tylko torebkę z góry.
Kiedy dziewczyny usiadły ja szybko pobiegłam na górę po torebkę i pamiętnik, który wszędzie noszę ze sobą. To taki mój jakby przyjaciel. 
Poszłyśmy do szkoły, a to co miało się zaraz wydarzyć przerosło moje najśmielsze oczekiwania.. .


__________________________

Nie wierze kolejny rozdział 
mam już za sobą!
Rzadko odwiedzacie mojego bloga :(
Robię to dla Was,więc mam nadzieję
że pojawi się więcej czytelników 

Kocham Was xx 




piątek, 20 lutego 2015

Rozdział 1

Dzisiejszy dzień miał być dla mnie wyjątkowy. Dzisiaj zaczynam pierwszy dzień w nowej szkole, przeprowadziłam się z tatą do Buenos Aires, gdyż dostał tu pracę. Wstałam rano i podreptałam do kuchni na śniadanie.  Olga krzątała się przy stole i układała sztućce.
- Cześć Olga.- uśmiechnęłam się do niej i usiadłam przy stole.
- Witaj Violu.- postawiła przede mną talerzyk naleśników.
Zjadłam kilka i pobiegłam na górę się ubrać. Byłam strasznie ciekawa tej szkoły, w poprzedniej nie byłam za bardzo lubiana, ciągłe wyzwiska, zaczepki. Mam nadzieje,że tutaj będzie inaczej. Weszłam do pokoju i podeszłam do szafy, żeby naszykować ubrania. Położyłam zestaw na łóżku. Chwilę później gdy zrobiłam poranną toaletę,ubrałam się i założyłam kremowe buty na koturnie. Zeszłam na dół i chwyciłam za torebkę i gdy już miałam iść, tata wyszedł z biura, które miał w domu i powiedział.
- Zawiozę Cię.- Nie możesz tak sama iść- oznajmił.
- Tato jestem już duża, poradzę sobie.- pokręciłam głową, zakładając torebkę na ramię.
- Ależ nie prawda, wiesz,że chodzi pełno bandytów jeszcze zrobią ci krzywdę.- wziął kluczyki od samochodu.
- Ramallo powiedz mu coś!.- krzyknęłam, krzyżując ręce na piersi.
- German,pozwól jej iść samej
- Żeby ją porwali?
- Ale tato..- odparłam 
- Żadnego ale idziemy.- wyszliśmy z domu i po chwili siedzieliśmy w samochodzie.
2O minut później znajdowałam się już pod studiem i wysiadałam z auta,pożegnałam się z tatą i ruszyłam w stronę studia.Przechodziłam obok grupki chłopaków, którzy przyglądali mi się z uśmiechami na twarzy, nagle poszli za mną ale, gdy weszłam do szkoły na szczęście skręcili gdzie indziej, a ja mogłam pójść na spokojnie to gabinetu dyrektora. 
Zapukałam do niego i po chwili za drzwiami usłyszałam ciche'' proszę'', weszłam do środka.Przy biurku siedział, starszy pan o białych włosach. 
- Ty zapewne jesteś Violetta? .- uśmiechnął się. 
- Tak to ja.
- Jestem Antonio - Proszę to twój plan lekcji, zaprowadzić cię na salę?
- Nie trzeba poradzę sobie.- odpowiedziałam i z uśmiechem wyszłam z gabinetu.

Znalazłam  salę, na szczęście była otwarta, a nad drzwiami widniał numer sali. Weszłam do niej i od razu poczułam wzrok wszystkich na sobie.
- Ty Andres to ona.- powiedział brunet.
- Jesteś pewien?.- powiedział jeden z nich.
Brunet posłał mi uśmiech, kiedy siadałam na krześle obok dwóch dziewczyn. 
- Cześć jestem Francesca.- dziewczyna podała mi dłoń.
- A ja Camila.- uśmiechnęła się.
- Ja jestem Violetta.- uścisnęłam dłonie,obu dziewczyn i uśmiechnęłam się do chłopaka, który stał pod ścianą z grupką przyjaciół. 
Po dzwonku do sali wszedł nauczyciel z lekkim zarostem na policzkach. 
- Na początku zanim zacznę lekcje, chciałbym wam przedstawić nową uczennicę. Violetto chodź tutaj.- mężczyzna uśmiechnął się do mnie, a po chwili znajdowałam się tuż obok niego.
- Cześć Violetta!.-krzyknęli chłopacy.
- Cześć.- zaśmiałam się cicho, a moje policzki lekko poróżowiały.
Nie lubiłam taki sytuacji, w sensie takich, że trzeba było wyjść na środek i stać obok nauczyciela. Byłam strasznie wstydliwą nastolatką, czasami aż za bardzo. I dlatego w poprzednich szkołach nie miałam przyjaciół. 
- Zaśpiewasz nam coś?.- spytała Francesca.
- Yyym.. no okey.- podrapałam się po karku i wzięłam mikrofon od nauczyciela.
Zaczęłam śpiewać ''Descubri'', a cała sala uważnie mnie słuchała. Kiedy skończyłam piosenkę, wszyscy zaczęli bić mi brawo. Byłam taka podekscytowana,że w końcu udało mi się zaśpiewać przy wszystkich. Gdy śpiewałam byłam w swoim żywiole, nic innego wtedy się nie liczyło, byłam zupełnie w innym świecie. 
- Waszym dzisiejszym zadaniem będzie ułożenie układu do jakieś waszej piosenki. Violu masz jakąś swoją piosenkę do, której moglibyście ułożyć układ?.- spytał Pablo.
- Mam, to znaczy nie jest jeszcze do kończona ale jeśli ją skończę to może się nadać.- uśmiechnęłam się, a chłopak obok cały czas mi się przyglądał.

Po lekcji poszłam do szafki, na której już widniało moje imię. Włożyłam tam wszystkie potrzebne rzeczy,które wzięłam z domu i ją zamknęłam. Otworzyłam pamiętnik i przewróciłam kilka kartek by dokończyć piosenkę. 
- Cześć jestem León.- powiedział chłopak, który wcześniej przyglądał mi się podczas lekcji.
- Cześć, nie będę się przedstawiać bo moje imię już znasz.- zaśmiałam się wesoło, zamykając pamiętnik.

Pokazałam Leónowi piosenkę i postanowiliśmy wspólnie ją dokończyć. Zajęło to nam chyba z 2 godziny, ale opłacało się. Wszyscy wzięli kopie do domu,żeby się nauczyć, a jutro od rana wymyślimy choreografię.

_________________________________________

No i jest pierwszy rozdział! 
Podoba wam się? Jak myślicie co wydarzy się w kolejnym?

Buziaczki xx